Wywiad z Wojciechem Makowskim reprezentantem Polski, wielokrotnym medalistą Mistrzostw Europy, Mistrzostw Świata oraz Igrzysk Paraolimpijskich w pływaniu

Wojciech Makowski w RioJak się zaczęła Pana historia ze sportem?

Moja przygoda ze sportem zaczęła się bardzo dawno temu, aż ciężko nazwać to przygodą, to bardziej styl mojego życia. Moi rodzice zabrali mnie na zajęcia z nauki pływania jak byłem małym dzieckiem, ponieważ uznali, że powinienem umieć pływać niezależnie od tego, czy widzę, czy nie. Poza tym mój tata i brat byli pływakami, więc jest to swego rodzaju tradycja rodzinna, którą kontynuuję po dziś dzień. Chodziłem regularnie na basen do końca nauki w gimnazjum i robiłem to przede wszystkim dla zabawy, gdyż w Kielcach, czyli moim rodzinnym mieście, niestety nie było żadnej profesjonalnej sekcji zajmującej się pływaniem osób niepełnosprawnych. Był w tym ruch, ale też sporo zabawy i wygłupów z kolegami. Potem miałem epizod biegowy, przez pięć lat chodziłem na siłownię, wiec praktycznie całe życie sport był jednym z moich ulubionych zajęć. Do sportu wyczynowego natomiast trafiłem podczas drugiego roku studiów i byłem na to gotowy tylko dlatego, że byłem aktywny fizycznie w różne sposoby od wielu lat.

W jakich konkurencjach bierze Pan udział? Ma Pan jakiś ulubiony dystans i styl pływacki ?

Zwykle startuję na 100 m stylem grzbietowym i 50 oraz 100 m stylem dowolnym, przy czym moim ulubionym jest ten pierwszy. To właśnie płynąc grzbietem zdobyłem swój medal podczas Igrzysk Paraolimpijskich w Rio de Janeiro, czy Mistrzostwo Świata rok później w Meksyku. Czasem się śmieje, że to jest najlepszy styl, bo można cały czas swobodnie oddychać, ale to bywa mocno złudne, gdyż płynąc grzbietem, trzeba się zmęczyć równie mocno, co innymi stylami.

Jak wygląda sportowe życie? (treningi, obowiązki, wyrzeczenia)

Moje życie jest w pełni podporządkowane pływaniu i treningom. Trenuję dwa razy dziennie: o 6:00 rano i 16:00 po południu, treningi trwają od 1,5 godziny do nawet trzech. Do tego dochodzą jeszcze dojazdy na basen, więc można powiedzieć, że wychodzi mi z tego solidny etat. Dodatkowo, muszę po każdym porannym treningu położyć się na drzemkę, żeby mieć siłę na resztę dnia i odpowiednio się zregenerować, a wieczorem położyć się spać odpowiednio wcześniej, aby wstając o 5:00 być przytomnym. Mam wyznaczone pory i ilość posiłków w ciągu dnia, aby czuć się optymalnie w wodzie i nie mam za wiele czasu, aby zająć się na poważnie czymś jeszcze. Musiałem nawet zrezygnować z kontynuowania studiów magisterskich, bo mój wydział był w zupełnie innym miejscu, niż mieszkam czy trenuję i nie miałem możliwości tego pogodzić. Bardzo często jest tak, że nie wychodzę nigdzie ze znajomymi wieczorem, bo nie mam na to zwyczajnie siły i dotyczy to też mojej narzeczonej, która bardzo mi pomaga na co dzień i razem ze mną walczy o to, żeby było mi jak najlżej w tym wszystkim. Bez niej raczej bym sobie nie poradził z codziennością. Muszę być zdyscyplinowany i skupiony, bo dużo pracy przede mną i moim trenerem – Kacprem Rodziewiczem. Szykujemy się obecnie do tegorocznych Mistrzostw Świata w Londynie i czujemy, że warto się w to zaangażować na 100 procent.

Jak wyglądają przygotowania do zawodów?

Przygotowania polegają przede wszystkim na trenowaniu, czyli trwają właściwie cały rok. Moim zdaniem na wynik pracuje się nie na zawodach, bo wtedy trzeba już tylko wydobyć to, co się wypracowało na treningach. Całą pracę wykonuje się przez setki godzin w wodzie i na siłowni, a zawody są rezultatem tego wysiłku.

Wojciech Makowski w basenie po wygranym starcieJest Pan wielokrotnym medalistą Mistrzostw Europy, Mistrzostw Świata oraz Igrzysk Paraolimpijskich. Czy z całego swojego dorobku medalowego są jakieś „najważniejsze medale”?

Nie lubię wskazywać najważniejszego, czy najbardziej cieszącego mnie medalu, gdyż nie chcę umniejszać znaczenia żadnego z nich. Za każdym medalem kryje się dużo pracy, przygotowania fizycznego i psychicznego do startu i spory ładunek emocjonalny. Każdy medal jest najlepszą nagrodą za to wszystko i powodem, który napędza do dalszego wstawania o 5:00.

Wydał Pan jakiś czas temu płytę muzyczną, czy mógłby Pan rozwinąć ten temat?

Z początkiem roku, bez wsparcia żadnej wytwórni, prywatnymi siłami wydałem rapową płytę pt. "Na Węch". Od dawna miałem taką ambicję i po ponad dwóch latach pracy, nareszcie się udało! Od wielu lat piszę teksty i nagrywam utwory, co przynosi mi to sporo frajdy. Muzyka jest też pewną odskocznią od codziennej harówki i traktuję to jako hobby. Cały materiał można odsłuchać na moim koncie na Youtube, a wersję fizyczną płyty nabyć na stronie: www.nawech.pl.

Wojciech Makowski nagroda najlepszego sportowca WarszawyCo może Pan powiedzieć osobom niepełnosprawnym,  jakieś złote rady ?

Nie ma czegoś takiego, jak „złota rada”. Coś co jednego podniesie na duchu, drugiego nie koniecznie, dlatego zawsze jestem ostrożny przy takich pytaniach. Jedyne czego jestem pewien, to to, że niepełnosprawność to nie jest choroba i staram się z całych sił walczyć z tym stereotypem. Osobiście traktuje ją jako jakąś przypadłość, cechę danej osoby, jak wzrost czy waga i zwyczajnie dostosowuję się do warunków, jakie mi stawia. Nic nie jest w stanie przywrócić mi wzroku, dlatego jedynym wyjściem było zaakceptowanie tego i zajęcie się tym, co można robić będąc osobą niewidzącą. Okazało się, że zajęcia, których się podjąłem przyniosły mi tyle satysfakcji, że obecnie nawet nie wiem, czy w ogóle chciałbym widzieć. Nauczyłem się żyć tak, że jestem szczęśliwym człowiekiem i jeżeli miałbym możliwość zmiany czegoś od zaraz, to nie wiem, czy odzyskanie wzroku znalazłoby się chociaż w pierwszej trójce takich zmian.

Dziękuję bardzo za rozmowę

Drukuj